<rss version="2.0"><channel><title>Moje tęgie rozkminy – kanał RSS (PL)</title><link>https://tegierozkminy.pl/pl/</link><description>Kanał RSS bloga tegierozkminy.pl w języku polskim.</description><language>pl</language><item><title>Konfiguracja synchronizacji postępu czytania, notatek i podkreśleń</title><link>https://tegierozkminy.pl/pl/2026/08/konfiguracja-synchronizacji-postepu-czytania-notatek-i-podkreslen/</link><description>&lt;p&gt;Miesiąc temu, w nocy z soboty na niedzielę nie mogłem zasnąć, więc usiadłem do kompa, żeby dokończyć konfigurowanie mojej infrastruktury czytelniczej.
Do pełnego zadowolenia brakowało mi synchronizacji postępu czytania oraz notatek i podkreśleń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na pierwszy ogień poszła synchronizacja postępu czytania.
KOReader ma do tego dedykowaną aplikację, gotową do łatwego postawienia dzięki użyciu Dockera.
Ze względu na to, że korzystam z hostingu współdzielonego ta opcja nie wchodziła jednak w grę.
Dyskwalifikowało to nie tylko oficjalną aplikację, lecz także drugą, którą znalazłem.
Szczęśliwie okazało się, że niedawno temu ktoś napotkał podobny problem i zaimplementował API synchronizacji w &lt;a href="https://github.com/flgerritse/phpkoreadersync"&gt;prostym projekcie php&lt;/a&gt;, pozbawionym żadnych zewnętrznych zależności.
Jego postawienie i konfiguracja zajęły około kwadransa.
Cały proces obejmował utworzenie i zabezpieczenie domeny (Let’s Encrypt), upload aplikacji na serwer i zarejestrowanie nowego użytkownika (już z poziomu przeglądarki).
Po tym zablokowałem opcję rejestracji oraz upewniłem się, że katalog z bazą SQLite nie jest osiągalny z poziomu przeglądarki.
Okazało się, że był osiągalny.
Aby temu zapobiec wystarczyło w katalogu z bazą utworzyć plik &lt;code&gt;.htaccess&lt;/code&gt; z następującą zawartością:&lt;/p&gt;
&lt;pre tabindex="0"&gt;&lt;code class="language-htaccess" data-lang="htaccess"&gt;&lt;IfVersion &lt; 2.4&gt;
Deny from all
&lt;/IfVersion&gt;
&lt;IfVersion &gt;= 2.4&gt;
Require all denied
&lt;/IfVersion&gt;
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;&lt;p&gt;Powyższe dwa bloki warunkowe robią to samo, tylko dla różnych wersji Apache: odmawiają dostępu do plików poprzez zwrócenie kodu &lt;code&gt;403&lt;/code&gt; (Forbidden).
Po upenieniu się, że aplikacja jest zabezpieczona przyszła pora na skonfigurowanie synchronizacji na moim Kindlu.
Aby to zrobić należało otworzyć jakąkolwiek książkę (konfiguraji nie da się wykonać z poziomu ekranu głównego KOReadera), a następnie stuknąć w górną część ekranu, ikonę klucza i śrubokręta oraz wybrać “Synchronizacja postępu”.
Następnie klikamy w “Niestandardowy serwer synchronizacji” i wpisujemy nazwę naszej domeny.
Potem przechodzimy do “Zaloguj/zarejestruj”, gdzie wpisujemy login i hasło użytkownika, którego utworzyliśmy wcześniej na naszej nowo utworzonej stronie.
Dodatkowo zaznaczamy “Automatycznie synchronizuj dokumenty”, żeby nie musieć robić tego ręcznie.
Istotna uwaga - jeśli mamy na urządzeniu już rozpoczęte książki to postęp ich czytania nie zostanie zsynchronizowany dopóty, dopóki nie zaczniemy jej ponownie czytać lub zrobimy tego ręcznie wchodząć w każdą z nich i klikając &lt;code&gt;Ustawienia&lt;/code&gt; &gt; &lt;code&gt;Synchronizacja postępu&lt;/code&gt; &gt; &lt;code&gt;Zapisz teraz postępy z tego urządzenia&lt;/code&gt;.
To wszystko, synchronizacja powinna już działać.
Na ten moment jedynym maknamentem &lt;a href="https://github.com/flgerritse/phpkoreadersync"&gt;phpkoreadersync&lt;/a&gt; jest język interfejsu webowego (niderlandzki).
Nie jest to jednak istotna wada z dwóch powodów: po pierwsze, w zasadzie po pierwszej konfiguracji nie będziemy już korzystać z webowego interfejsu; po drugie, pomijając możliwości automatycznego tłumaczenia stron (czy to przez przeglądarkę czy pluginy do niej) interfejs jest tak oczywisty, że nie potrzeba znać języka, żeby go obsłużyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oddzielnym tematem jest synchronizacji notatek i podkreśleń.
Są one przechowywane w plikach sidecar (&lt;code&gt;.sdr&lt;/code&gt;) przechowywanymi razem z książkami, których dotyczą.
Jednym ze sposobów ich współdzielenia pomiędzy urządzeniami jest zwykła synchronizacja plików, którą KOReader wspiera domyślnie.
Ustawia się ją klikając w &lt;code&gt;Ustawienia&lt;/code&gt; &gt; &lt;code&gt;Dysk w chmurze&lt;/code&gt;.
Naszym oczom powinna pokazać się strona ze skonfigurowanymi serwerami synchronizacji.
W moim prypadku była ona pusta.
Aby skonfigurować nowy dysk klikamy ikonę plusa, znajdującą się w lewym górnym rogu strony.
Do wyboru mamy następujące opcje: Dropbox, FTP, WebDAV.
Moim wyborem była ostatnia z nich, gdyż hostuję własną instancję Nextcloud, która wspiera tę formę synchronizacji, w związku z czym nie muszę stawiać żadnej dodatkowej usługi.
W katalogu domowym mojej instacji utworzyłem nowy folder (“KOReader”), który będzie mi służył jako miejsce synchronizacji książek i związanych z nimi plików sidecar.
Ponieważ mam w Nextcloudzie skonfigurowane uwierzytelnianie dwuskładnikowe, to aby być w stanie się połączyć musiałem wygenerować nowe hasło aplikacji w interfejsie Nextcloud przechodząc do &lt;code&gt;Ustawienia&lt;/code&gt; &gt; &lt;code&gt;Bezpieczeństwo&lt;/code&gt; a następnie sekcji “Urządzenia i sesje”.
Tam wpisujemy nazwę aplikacji (np. “KOReader WebDAV”) i klikamy “Utwórz nowe hasło aplikacji” po czym w nowym oknie pojawi się nazwa użytkownika oraz hasło, które gdzieś zapisujemy (najlepiej w menadżerze haseł), ponieważ będzie nam za chwilę (i w przyszłości) potrzebne.
Mając nowe hasło aplikacji wracamy do KOReadera i wypełniamy pola formularza połączenia WebDAV:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;nazwę serwera (np. “Nextcloud”),&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;adres WebDAV (znajdziemy je w naszej instancji Nextcloud - po przejściu do zakładki “Pliki” klikamy w lewym dolnym rogu na &lt;code&gt;Ustawienia Plików&lt;/code&gt; i przechodzimy do sekcji “WebDAV”, gdzie znajdziemy sekcję “URL WebDAV” - a jeśli utworzyliśmy dedykowany katalog, z którego chcemy korzystać podczas synchronizacji to dodajemy jego nazwę na końcu, co w efekcie końcowym daje nam coś w rodzaju “&lt;a href="https://mojainstancja.com/remote.php/dav/files/krystian/KOReader%22%29"&gt;https://mojainstancja.com/remote.php/dav/files/krystian/KOReader")&lt;/a&gt;,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;nazwę użytkownika i hasło (które zapisaliśmy wcześniej) oraz&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;folder początkowy (ścieżka do katalogu, który oznaczyliśmy w naszym KOReaderze jako katalog domowy, w którym przechowujemy książki, w moim przypadku “/documents”)&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;a następnie klikamy “Zapisz”.
Na liście powinien pojawić się nowy element.
Niestety w moim przypadku po jego kliknięciu otrzymałem komunikat “Nie udało się pobrać listy folderów. Sprawdź konfigurację oraz połączenie sieciowe”.
W pierwszej kolejności sprawdziłem czy jestem w stanie połączyć się z moim katalogiem przy wykorzystaniu powyższych danych z mojego laptopa.
Dane okazały się poprawne.
Dopiero po chwili zrozumiałem swój błąd - folder początkowy nie oznaczał miejsca na moim Kindlu, lecz wskazywał katalog początkowy WebDAV.
Po zmianie wartości tego parametru na “/” połączenie przebiegło bez problemu i byłem w stanie zobaczyć wszystkie pliki z mojej instancji Nextcloud, znajdujące się w tym katalogu.
Niestety okazało się, że pomyliłem się kolejny raz, i to całkiem solidnie.
Opcja “Dysk sieciowy” pozawala na ni mniej, ni więcj połączenie z dyskiem sieciowym i zapisywanie plików z tego dysku na Kindlu.
Nie istnieje opcja synchronizacji głównego katalogu w obie strony - w tym plików sidecar.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Doperio dalsza kwerenda tematu pozwoliła mi znaleźć właściwe rozwiązanie, i to takie, które obejmowało nie tylko synchronizację notatek i podkreśleń, lecz także postępu czytania.
Rozwiązaniem tym okazał się projekt &lt;a href="https://github.com/fpigeonjr/koshelf"&gt;koshelf&lt;/a&gt;.
Poza wymienionymi funkcjonalnościami dostarcza on również wiele innych, w tym przyjemny webowy interfejs.
Co ważne, można go uruchomić na kilka różnych sposobów, w tym z pliku binarnego, co jest kluczowe z perspektywy korzystania z hostingu współdzielonego.
Cały proces jest dobrze opisany w &lt;a href="https://github.com/fpigeonjr/koshelf/blob/main/docs/koreader-setup.md"&gt;dokumentacji projektu&lt;/a&gt;.
Elementem spinającym koshelf oraz urządzenie jest &lt;a href="https://syncthing.net/"&gt;Syncthing&lt;/a&gt;, który należy skonfigurować na obu urządzeniach: na serwerze (z wykorzystaniem &lt;a href="https://syncthing.net/downloads/"&gt;właściwej binarki&lt;/a&gt;) oraz KOReaderze (z wykorzystaniem pluginu &lt;a href="https://github.com/jasonchoimtt/koreader-syncthing"&gt;koreader-syncthing&lt;/a&gt;).
W związku z dostarczanymi funkcjonalnościami zdecydowałem się porzucić phpkoreadersync na rzecz koshelf, który dostarczał mi wszytkich potrzebnychmi funkcji na raz.
Dokonałęm jeszcze jednej zmiany - zdecydowałem się umieścić Koshelf na swoim domowym serwerze, a nie na hostingu współdzielonym, co wymagało najpierw skonfigurowania reverse proxy (ale to temat na oddzielny wpis).
Proces jego instalacji oraz skonfigurowania przebiegł bez problemów, podobnie jak w przypadku Syncthing.
Po miesiącu korzystania mogę polecić to rozwiązanie - jak do tej pory jest niezawodne i spełnia moje potrzeby.&lt;/p&gt;</description><pubDate>Tue, 11 Aug 2026 19:20:00 CEST</pubDate><guid>https://tegierozkminy.pl/pl/2026/08/konfiguracja-synchronizacji-postepu-czytania-notatek-i-podkreslen/</guid></item><item><title>Calibre-Web + Readeck + KOReader + Kindle (jailbroken)</title><link>https://tegierozkminy.pl/pl/2026/07/calibreweb-readeck-koreader/</link><description>&lt;p&gt;Jestem użytkownikiem Kindle już od ponad 10 lat.
Uważam, że technologia e-ink oraz powstałe na jej bazie czytniki e-booków to jeden z niewielu przykładów dobrej, powszechnie skomercjonalizowanej technologii ostatnich lat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do niedawna wykorzystywałem swój czytnik wyłącznie do czytania książek.
Do zarządzania ich kolekcją wystarczał mi w zupełności program &lt;a href="https://calibre-ebook.com/"&gt;Calibre&lt;/a&gt; zainstalowany na moim pierwszym, i przez długi czas jedynym laptopie.
To doskonała aplikacja, która oferuje z resztą znacznie więcej funkcji, niż było mi kiedykolwiek potrzebne.
Okazjonalnie korzystałem też z oferowanej przez Amazon opcji “Send to Kindle”, ponieważ wspiera ją większość (wszytkie?) polskie księgarnie e-booków.
Jednak zawsze zależało mi na integralności mojego katalogi e-booków, wobec czego trzymałem się raczej Calibre.
Chciałem, aby był on jedynym źródłem prawdy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwszy problem z moją pierwotną konfiguracją był związany z rosnącą ilością nowych urządzeń, jakie zaczęły pojawiać się w moim życiu.
Smartfon, drugi laptop, tablet.
Dostęp do katalogu miałem tylko z jednego urządzenia.
Poza tym część moich znajomych zaczęła przekonywać się do e-booków, a jedną z ich wielu zalet jest (powinna być) łatwość dzielenia się.
Jednym z rozwiązań była synchronizacja katalogu e-booków pomiędzy urządzeniami.
Jednak choć rozwiązywało to problem dostępności danych, to nie rozwiazywało problemu dostepności funkcjonalności do zarządzania nimi ani ich współdzielenia.
Nie istnieje Calibre na smartfony i tablety.
Nie będę też prosił znajomych o konfigurację synchronizacji wspólnego katalogu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wówczas, cały na złoto, wjechał na białym koniu projekt &lt;a href="https://github.com/janeczku/calibre-web"&gt;Calibre-Web&lt;/a&gt;, który:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;ma minimalistyczny, przyjemny dla oka interfejs,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ma wszystkie potrzebne funkcjonalności (wysyłka e-booków na Kindle, przechowywanie wielu formatów, edycja metadanych, oznaczanie przeczytania, możliwość czytania w przeglądarce, katalog OPSD) oraz&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;daje się w prosty sposób zainstalować na hostingu współdzielonym.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Zbyt liczne urządzenia zostały w końcu zwykłymi klientami a znajomi mogli sami szperać w moim katalogu książek bez konfigurowania czegokolwiek po swojej stronie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli chodzi o czasopisma to przez długi czas prenumerowałem je w papierze.
Po jakimś czasie przerzuciłem się na wersję cyfrowe, jednak przyzwyczajenie do stylistyki fizycznego nośnika oraz pojawienie się tabletu sprawiły, że czytałem je w PDF-ie.
Podobnie internetowe artykuły czy blogowe posty czytałem głównie na ekranie komputera.
Nie jest to jednak zbyt wygodne, nie wspominając o zmęczeniu oczu, maltretowanych najpierw przez pierwsze 8 godzin pracy przed ekranem.
Poza tym zawsze jest więcej do przeczytania, niż czasu na zrobienie tego, wobec czego znaczna część tekstów zamieniała się w zakładki zombie.
Nigdy nie byłem jednak namiętnym czytelnikiem blogów i internetowych czasopism, w związku z czym nie był to palący problem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sytuacja zmieniła się, kiedy zdecydowałem się na zakup subskrypcji portalu &lt;a href="https://www.projektpulsar.pl/"&gt;Pulsar&lt;/a&gt;, który poza własnymi tekstami publikuje również artykuły z Scientific American oraz Wiedzy i Życia.
Zbiegło się to z momentem ponownego zakupu prenumeraty Linux Magazine, w którego najnowszym numerze przeczytałem o aplikacji &lt;a href="https://readeck.org/en/"&gt;Readeck&lt;/a&gt; - możliwym do samodzielnego hostowania menadżerze treści do przeczytania na później.
Jako, że wszystkie moje prenumeraty udostępniały artykuły w postaci zwykłych stron internetowych, a ja nie byłem zainteresowany wszystkimi publikowanymi treściami postanowiłem wybróbować Readeck.
Podobnie jak Calibre-Web dało się go błyskawicznie i bez żadnego problemu zainstalować na tym samym hostingu współdzielonym.
Po niecałej minucie miałem już też zainstalowaną i skonfigurowaną wtyczkę do Firefoxa, która pozwalała mi zapisywać artykuły do przeczytania w mojej nowo utworzonej instancji.
Wszystko działało bez zarzutu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I książki, i artykuły miały dedykowane, wyspecjalizowane aplikacje służące do zarządzania nimi, które samodzielnie hostowałem.
Pozostał tylko jeden problem - klient do ich odczytu.
Korzystnaie z przesyłania książek przy użyciu “Send to Kindle” z poziomu Calibre-Web było krokiem naprzód, jednak miało wady: wymagało użycia innego urządzenia do przesłania książki (komputera, tabletu, telefonu) oraz korzystało z infrastruktury Amazona jako pośrednika pomiędzy źródłem książki a czytnikiem.
Docelowym było rozwiązanie, które nie wymagało pośrednika w komunikacji.
Kindle i jego zamknięte oprogramowanie nie dawały jednak żadnego pola manewru w tym zakresie.
Nadszedł czas na uwolnienie urządzenia z więzienia, co szczęśliwie nie okazało się trudne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Korzystam z Kindle PW4, który do najnowszych modeli nie należy.
Wystarczyło więc przejść przez klarowny proces opisany na dedykowanej tematowi &lt;a href="https://kindlemodding.org/jailbreaking/"&gt;stronie&lt;/a&gt; i po kilkunastu minutach urządzenie było wolne.
Jednak, aby zyskało supermoce komunikowania się z moimi usługami należało jeszcze zainstalować &lt;a href="https://koreader.rocks/"&gt;KOReader&lt;/a&gt; - najpopularniejsze i najbardziej dojrzałe alternatywne oprogramowanie dedykowane uwolnionym czytnikom e-booków (dostępne również na inne platformy).
Jego instalacja była jeszcze prostsza i przebiegła bez problemów.
W tym momencie miałem już możliwość bezpośredniej komunikacji czytnika i menadżera książek, a to dzięki katalogowi &lt;a href="https://opds.io/catalog.html"&gt;OPDS&lt;/a&gt; wystawianemu przez Calibre-Web.
Wystarczyło zalogować się do usługi z poziomu Kindla i gotowe - mogłem przeglądać swój katalog i pobierać na urządzenie wybrane książki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Połączenie Readecka z Kindlem wymagało zainstalowania w KOReaderze dodatkowej wtyczki.
Następnie musiałem wybrać jedną z metod logowania.
Najwygodniejszą okazała się ta, która poelgała na wygenerowaniu przez wtyczkę kodu QR, który po zeskanowaniu telefonem otwierał stronę, na której wystarczyło potwierdzić parowanie.
Co istotne wtyczka Readeck synchronizuje również dokonywane podkreślenia i notatki, czego brakuje w przypadku książek.
Aby to osiągnąć konieczne jest skonfigurowanie dodatkowego serwera sychronizacji (plan na przyszłość).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Naprawdę warto skonfigurować trio Calibre-Web - Readeck - KOReader.
Dzięki temu zyskujemy:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;niezależność (od zewnętrznej firmy i jej kaprysów, np. zdalnego usuwania książek),&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;brak nadzoru (Kindle wysyła masę metadanych dotyczących naszych interakcji z ich urządzeniem),&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;wygodę (katalog WSZYSTKICH naszych książek i artykułów dostępny z poziomu czytnika),&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zdrowsze oczy.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;A jeżeli kogoś nie przekonują powyższe argumenty to dodam jeszcze, że ja odzyskałem odrobinę godności.
Wymuszone korzystanie w języku angielskim na urządzeniu wyprodukowanym i zarządzanym przez wielomiliardową korporację, której “nie stać” na przygotowanie polskiego tłuamczenia to jak splunięcie w twarz.
A KOReader ma polski interfejs i polskie znaki na klawiaturze.&lt;/p&gt;</description><pubDate>Sun, 05 Jul 2026 02:12:00 CEST</pubDate><guid>https://tegierozkminy.pl/pl/2026/07/calibreweb-readeck-koreader/</guid></item></channel></rss>